Zaczyna się od każdego
- coachaniagschmidt
- 11 lis 2025
- 2 minut(y) czytania
Lata temu prowadziłam szkolenie dla nowych pracowników — z dumą opowiadałam o wartościach naszej firmy i naszych pacjentach. Wartości te były wszędzie: na ścianach, w każdej prezentacji, w naszym raporcie rocznym, a nawet – włączone w nasze oceny rocznych wyników.
Podczas przerwy podszedł do mnie nowy pracownik i powiedział cicho: „Nie wiem, dlaczego firmy robią z tych wartości takie wielkie halo. Wszystkie brzmią ładnie i bardzo podobnie – a każde miejsce ostatecznie wydaje się takie samo i niefunkcjonalne”.
Jego komentarz odebrał mi mowę…
Pomyślałam sobie: „Pierwszy tydzień, a już taki zniechęcony. Musiał mieć gdzieś złe doświadczenie”. Potem poczułam lekką irytację. Czy on nie wie, ile serca wkładamy w to, żeby kultura naszej firmy była inna?
Ta wymiana zdań utkwiła mi w pamięci.
Później, przeglądając stosy danych z onboardingu, map cieplnych zaangażowania i ankiet wyjściowych (znacznie lepsza lektura niż poranne wiadomości), zaczęłam dostrzegać wyraźny schemat:
✨ Ludzie dołączali podekscytowani.
⚖️ Po kilku miesiącach ich doświadczenia się rozchodziły.
🌱 Niektórzy zostawali i kwitli.
💔 Inni odchodzili rozczarowani.
Dane pokazywały mi to, do czego nie chciałam się przyznać — największą zmienną i motorem zaangażowania nie była polityka, benefity i nagrody, plakaty, ani nawet świetne inicjatywy, które wdrażaliśmy. Było to wsparcie ze strony kierownictwa i menedżerów.
Sposób, w jaki ludzie byli prowadzeni — wspierani, widziani, słyszani, motywowani i doceniani — kształtował całe ich doświadczenie.
Wizja i wartości lidera mogły sprawić, że codzienna praca stawała sie czymś więcej, misją i pięknym celem do czego warto dążyć, lub mogły po cichu pozbawić prace jakiegokolwiek znaczenia poza zarobkiem.
Swoim codziennym zachowaniem liderzy sygnalizowali, co jest naprawdę ważne — co jest cenione, tolerowane lub ignorowane.
Wiele sukcesów organizacji zależało od zdolności liderów do wprowadzania w życie nowych inicjatyw, czy to we własnych zespołach czy poza nimi.
To uświadomienie zmieniło dla mnie wszystko. To efekt domina, który doprowadził do tego, że zostałam coachem. 🛣️
Mimo to, doświadczenie wciąż mnie uczy, że liderzy są w rzeczywistości tylko jednym z elementów większego systemu organizacyjnego i sam coaching dla liderów nie wystarczy. Pewnego dnia ci przywódcy odejdą, a ich miejsce zajmą inni.

Jeśli naprawdę chcemy więcej miejsc pracy, w których ludzie kwitną i się rozwijają — a nie tylko próbują "jakoś przetrwać kolejny miesiąc" — zaczyna się to nie tylko od liderów, ale od każdej osoby osadzonej w tym systemie. Zaczyna sie od spojrzenia w lustro i rozwijania większej samoświadomości, empatii i odwagi.
Zaczyna się od słuchania z ciekawością, przewodzenia z jasnością i budowania zaufania w każdej rozmowie i relacji. Zaczyna się od każdego z nas — od bycia po prostu przyzwoitym i ludzkim człowiekiem.
I kontynuowane jest pomagając większej liczbie osób zrozumieć podstawy coachingu — nie jako umiejętności dla paru wybranych, ale jako sposobu myślenia dla wszystkich.
Ponieważ kiedy więcej z nas nauczy się uważnie słuchać, zadawać lepsze pytania i wspierać rozwój innych, zaczynamy budować zdrowsze organizacje — nie tylko na dziś, ale na jutro. A to właśnie jest Moją Misją.
👉 Co zmieniłoby się w Twoim miejscu pracy lub w Twoim zespole, gdyby więcej osób mogło się rozwijać?




Komentarze